Patronka

ms

2011 – ROKIEM MARII SKŁODOWSKIEJ-CURIE

PATRONKI II LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCEGO W KOŃSKICH

 

Zgodnie z uchwałą polskiego parlamentu rok 2011 jest poświęcony Marii Skłodowskiej-Curie. Trudno nie uznać tego wyboru za najlepszy z możliwych. Żaden pomnik nie jest zbyt wspaniały dla osoby obdarzonej nie tylko wielkimi umiejętnościami, lecz także wolą tak silną, że zdolną zmieniać świat. Wielka Polka, laureatka Nagrody Nobla, znakomity naukowiec, wzór do naśladowania, patronka naszej szkoły.

 

Maria Salomea Skłodowska-Curie urodziła się 7 listopada 1867 roku w znanej rodzinie nauczycielskiej wywodzącej się z drobnej szlachty. Jej dziadek Józef Skłodowski był szanowanym lubelskim pedagogiem. Ojciec Władysław Skłodowski był nauczycielem matematyki i fizyki oraz dyrektorem kolejno dwóch warszawskich gimnazjów męskich, prowadził również w domu stancję dla chłopców. Matka zaś, Bronisława Boguska, była dyrektorką prestiżowej warszawskiej pensji dla dziewcząt z dobrych domów.

Charakter najmłodszego spośród pięciorga dzieci Władysława Skłodowskiego kształtowało życie. Marysia miała 9 lat, gdy zmarła jej starsza siostra Zosia, a 11, kiedy gruźlica zabiła matkę. Odtąd zawsze sprawiała wrażenie osoby nad wiek dorosłej i odpowiedzialnej. Ale przy bliższym poznaniu okazywała się całkiem normalną nastolatką.

Gdy miała 10 lat, Maria Skłodowska rozpoczęła naukę na pensji dla dziewcząt, którą wcześniej prowadziła jej matka, gdy była jeszcze zdrowa. Następnie kształciła się w gimnazjum dla dziewcząt, które ukończyła 12 czerwca 1882 roku,  otrzymując złoty medal. Kolejny rok spędziła dość beztrosko na wsi u ziemiańskiej rodziny jej ojca, a następnie przy boku ojca w Warszawie, gdzie trudniła się okazjonalnym udzielaniem korepetycji.

Ale Skłodowska miała też wielkie ambicje. Każdy z nauczycieli dostrzegał jej wielki talent do nauk ścisłych. Jednak we wschodniej Europie żadna wyższa uczelnia nie przyjmowała w owym czasie kobiet. Natomiast takie szanse dawał paniom liberalny Paryż. Ojciec nie mógł z nauczycielskiej pensji opłacić córkom pobytu we Francji, Maria zawarła więc układ ze starszą siostrą Bronisławą. Przez cztery lata miała zarabiać jako guwernantka i przekazywać Broni pieniądze, aż ta ukończy medycynę na Sorbonie. Z kolei siostra zobowiązała się potem utrzymywać Marię.

Młoda nauczycielka znalazła stałą pracę u państwa Żórawskich w folwarku Szczuki. I o mały włos nie została tam na zawsze. W Skłodowskiej zakochał się bowiem ze wzajemnością najstarszy syn gospodarzy – Kazimierz. Oboje znakomicie się ze sobą czuli, zafascynowani miłością i matematyką. Wreszcie chłopak poprosił 21-letnią Marię o rękę, ale natychmiast veto postawili rodzice, przeciwni temu, by syn żenił się ze skromną guwernantką. Skłodowska straciła pracę i musiała wyjechać, a niedoszły mąż wrócił na studia. Być może po latach prof. Kazimierz Żórawski, już jako sławny matematyk i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, żałował, że nie potrafił sprzeciwić się woli rodziców.

Marię ta klęska wiele nauczyła. W liście wysłanym do Bronisławy obiecywała „nigdy nie dać się pokonać ani przez ludzi, ani przez wydarzenia”. Znalazła nową pracę w Warszawie, uczęszczała na tajne komplety prowadzone przez Uniwersytet Latający. Dzięki pomocy kuzyna Józefa Jerzego Bogusławskiego potajemnie prowadziła eksperymenty chemiczne w laboratorium Muzeum Przemysłu i Handlu. Aż nadszedł listopad 1891 roku i Maria mogła pojechać do wymarzonego Paryża. Siostra skończyła studia.

Jako pierwsza kobieta w historii Sorbony zdała egzaminy wstępne na wydział fizyki i chemii, po czym udowodniła, że nikt z rówieśników nie ma szans się z nią równać. Stopień licencjata nauk fizycznych uzyskała już w lipcu 1893 roku jako najlepszy student na roku. Wkrótce zdobyła licencjat z matematyki. I wówczas stanęła przed dylematem – co dalej? Fizyk Józef Kowalski doradził jej, by skontaktowała się z doktorantem profesora Becquerela – Piotrem Curie. Kowalski sądził, że idealista, jakim był Curie, zaopiekuje się studentką z Polski, nie przypuszczał jednak, iż znajomość ta przerodzi się w wielkie uczucie.

„Uderzył mnie wyraz jego jasnego spojrzenia – wspominała Skłodowska 30 lat później pierwsze spotkanie z Piotrem. – Jego sposób mówienia, nieco powolny i rozważny, prostota, uśmiech – poważny i młodzieńczy zarazem”. Uczony, wówczas 35-letni, żył w przekonaniu, że chce się poświęcić nauce i przenigdy się nie ożeni. Wystarczyło kilka miesięcy spotkań z Marią, aby się oświadczył. Ale Skłodowska chciała wrócić do Warszawy i tam kontynuować pracę naukową. Jednak gdy pojechała odwiedzić ojca, uświadomiła sobie, że w Polsce pod zaborami nie ma dla niej miejsca. Długie rozstanie z Piotrem pomogło zaś dostrzec coś równie ważnego. „Każde z nas zrozumiało, że nie znajdzie lepszego towarzysza życia” – zapisała.

Maria i Piotr wzięli skromny ślub cywilny 26 lipca 1895 roku. Znajomi w prezencie kupili im dwa rowery, a rodzina Skłodowskich przeżyła szok, gdy dowiedziała się, że oboje nie powtórzą ceremonii w kościele. Z tego powodu musiało minąć trochę czasu, nim zaakceptowali Piotra.

Państwo Curie pasowali do siebie niemal idealnie. Wspólnie pracując w laboratorium Antoine’a Becquerela, zrewolucjonizowali w zaledwie kilka lat światową naukę. Badając promieniowanie radioaktywne emitowane przez uran, tor oraz odkryty przez nich polon, podważyli fundamentalne twierdzenie, że pierwiastki są trwałe i niezmienne. Odkryli, że mogą się rozpadać, zmieniać postać, a przede wszystkim podczas przemian wydzielają energię. Nauka uczyniła pierwszy krok w stronę poznania tajemnic rozpadu atomu.

Wkrótce Piotr Curie stał się jednym z najbardziej znanych naukowców świata i już w 1903 roku zgłoszono jego kandydaturę do Nagrody Nobla. O Marii prawie nikt nie słyszał, bo uczeni uznawali ją jedynie za asystentkę genialnego męża. Dlatego Szwedzka Akademia Nauk ze sporym zaskoczeniem przyjęła list pana Curie, w którym oświadczał, że zgodzi się kandydować jedynie wspólnie z żoną. Ultimatum przyjęto i wkrótce świat się dowiedział o pierwszym Noblu dla kobiety, do tego pochodzącej z nieistniejącej Polski. Lojalność Piotra pozwoliła Skłodowskiej wyjść z cienia, a świat zachwycił się ich małżeństwem. Prasa opisywała, jak wspólnie wychowują dwie córeczki, razem pracują, spędzają wolny czas, zgodnie dzielą się sukcesami.

Stanowili wzór doskonałości, ale rzeczy idealne rzadko trwają długo. 19 kwietnia 1906 roku profesor Curie szedł zamyślony wąską uliczką Dauphine i nie zdążył zejść z drogi rozpędzonego wozu towarowego. Prasa pisała potem, jak wdowa podczas pogrzebu „stała nieruchoma, wpatrując się cały czas tym samym twardym i pustym wzrokiem. Lecz gdy w pewnej chwili położono koło grobu jakiś wieniec, nagłym ruchem chwyciła go i zaczęła odrywać jeden pod drugim kwiaty, rzucając je na trumnę”.

Po śmierci męża Skłodowska zamknęła się w sobie, przez wiele lat nosiła jedynie czarne suknie, ale nie okazywała rozpaczy. Przyjęła propozycję Rady Wydziału Fizyki Sorbony, by przejąć katedrę stworzoną dla Piotra. Jesienią 1906 roku zaczęła prowadzić pierwsze wykłady. „Jakież to smutne i beznadziejne! Byłbyś szczęśliwy, widząc, jak wykładam na Sorbonie, i ja sama zrobiłabym to tak chętnie dla Ciebie. Ale czynić to zamiast Ciebie… Och, mój Piotrze, czyż mogło przyśnić się coś bardziej okrutnego?” – zapisała w dzienniku 5 listopada 1906 roku. Ucieczką od rozpaczy okazała się intensywna praca badawcza. Wzruszony jej tragedią amerykański multimilioner Andrew Carnegie ufundował Skłodowskiej laboratorium wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt. Wkrótce wdowa przekształciła je w małą fabryczkę produkującą radioaktywny rad.

W tym czasie wielkie wsparcie okazał jej matematyk André-Louis Debierne, asystujący przy eksperymentach.  Wiosną 1911 roku Maria Curie została pierwszą kobietą kandydującą do Francuskiej Akademii Nauk. Ostatecznie Akademia zamiast Marii przyjęła znacznie mniej wybitnego Edouarda Branly’ego.

Pod koniec  1911 roku ze Sztokholmu przyszła wiadomość o drugiej Nagrodzie Nobla, tym razem z chemii za wydzielenie czystego radu. Dzięki temu wyróżnieniu  przekonała rząd Francji do przeznaczenia środków na budowę prywatnego Instytutu Radowego – Institut du radium (obecnie Institut Curie), który został zbudowany w 1914 r. i w którym prowadzono badania z zakresu chemii, fizyki i medycyny. Instytut ten stał się kuźnią noblistów – wyszło z niego jeszcze czterech laureatów nagrody Nobla, w tym córka Marii Skłodowskiej-Curie, Irène, i jej zięć Fryderyk Joliot. Z kolei młodsza córka Ewa, z wykształcenia pianistka, została doskonałą pisarką, a później dziennikarką i zasłynęła po napisaniu pięknej biografii swej matki zatytułowanej po prostu „Maria Curie”. Przetłumaczona na wiele języków świata, a w Japonii traktowana jako obowiązkowa lektura szkolna, jest to jedna z najbardziej popularnych biografii wszechczasów.

Podczas I wojny światowej, gdy uczona zasłynęła jako organizatorka jednostki pojazdów radiologicznych, dzięki którym można było wykonywać prześwietlenia rannych już na linii frontu, stała się legendą. W latach 20. gdziekolwiek się pojawiała, podążał za nią tłum dziennikarzy. O jej przyjaźń zabiegali politycy, artyści i uczeni. Nadeszły też nowe czasy i Maria jawiła się jako prekursorka nowoczesności. Kobiety w Europie zaczęły pracować zawodowo, otrzymały prawo udziału w wyborach, stale powiększał się zakres swobód obyczajowych. Jednak nadal przyjmowano ze zdziwieniem, że Maria Curie, dwukrotna noblistka, jest kobietą.

Maria Skłodowska-Curie zmarła 4 lipca 1934 roku w alpejskiej klinice Sancellemoz w Passy na białaczkę spowodowaną najprawdopodobniej wysokimi dawkami promieniowania pochłoniętymi podczas badań nad promieniotwórczością.

W roku 1995 Maria Skłodowska-Curie została pierwszą kobietą pochowaną pod kopułą paryskiego Panteonu w uznaniu jej zasług. Odznaczona została Legią Honorową.

Profesor Skłodowska-Curie została uhonorowana doktoratami honorowymi: Politechniki Lwowskiej 1912, Uniwersytetu Poznańskiego 1922, Uniwersytetu Jagiellońskiego 1924 i Politechniki Warszawskiej 1926.

Do dziś pozostaje jedyną kobietą, która dwukrotnie otrzymała Nagrodę Nobla, a także jedynym uczonym w historii uhonorowanym tym wyróżnieniem w dwóch różnych dziedzinach nauk przyrodniczych.